środa, 25 kwietnia 2007

nowe odczytanie tekstu ustawy lustracyjnej

Instytucje kościelne m.in. katolickie uczelnie, nie podlegają lustracji.
Jak zauważył jakiś pieronek, "te ustalenia nie są jakimś nowym prawem, ale odczytaniem tego prawa, które obowiązuje"
Dosyć ciekawe to odczytanie, bo w myśl ustawy lustracji podlegają:
"pracownicy nauki i szkolnictwa wyższego:
a) pracownik naukowy, naukowo-dydaktyczny lub dydaktyczny zatrudniony na stanowisku profesora zwyczajnego, profesora nadzwyczajnego, profesora wizytującego, docenta, adiunkta lub starszego wykładowcy,
b) osoba zajmująca w publicznej lub niepublicznej szkole wyższej, w Polskiej Akademii Nauk lub w jednostkach badawczo-rozwojowych stanowisko kierownika lub zastępcy kierownika podstawowej jednostki organizacyjnej, w szczególności dziekana albo prodziekana wydziału,
c) osoba zajmująca w publicznej lub niepublicznej szkole wyższej, w Polskiej Akademii Nauk lub w jednostkach badawczo-rozwojowych stanowisko dyrektora instytutu, wicedyrektora instytutu, kanclerza, kwestora, prezesa, wiceprezesa, sekretarza naukowego".
Jakichś kościelnych wyłączeń specjalnie tu nie widać. Nie widać też, by osoby nie łażące w sukienkach, a zatrudnione w uczelniach kościelnych (tzw. pracownicy cywilni), miały cieszyć się innym statusem.
Trochę dziwne jest dla mnie też to, że kościół sobie ustala z rządem i ipeenem sposób odczytywania regulacji ustawowych.

reszta...

a na ciuli padł blady strach

Taaaa... Olin ratuje się ucieczką za granicę, Stoltzman woła: dobre ludzie ratujta...
Takie są mnie więcej komentarze po doniesieniu prasowym o samobójstwie ex-ministra Barbary B.
A sprawa wygląda brzydko - nawet pomijając fakt, że naszym służbom jakoś ostatnio rzadko udaje się dopaść ściganych żywymi (chwalebny wyjątek to klawisz z Sieradza) - podczas przeszukania (jak należy sądzić, celem poszukiwania jakichś dowodów przestępstwa) puszcza się babę samodzielnie do nieprzeszukanego jeszcze pomieszczenia, prawdopodobnie by mogła dowody przechowywane w skrytce wywalić przez kibel... Skoro gdzieś tam mogła trzymać broń (może to nawet broń długa była), to mogła też trzymać różne inne rzeczy.
Rzepliński zarzuca ABW brak profesjonalizmu. Ma rację, ale zarzut formułuje trochę bzdurny, bo broń zupełnie spokojnie mogła być mało legalna. I nie o pochodzenie tej broni tutaj idzie.
Cała sprawa wygląda dziwnie.
Albo śląska baronessa miała poważne kłopoty z psychiką i poranna wizyta (a la wizyta u Czarzastego) całkiem ją z równowagi wyprowadziła. Albo miała dużo, dużo więcej na sumieniu niż można się z lektury prasy domyślić - bo domniemane przekręty, nawet na dużą skalę - to są bardzo poważne kłopoty dowodowe (na marginesie pozostawiam fakt, że obciążającym - jak to u nas się ostatnio zwykle dzieje - jest osoba dość długo już siedząca) i raczej łatwo można się z tego wywikłać tanim kosztem.
W obydwóch przypadkach wina leży po stronie funkcjonariuszy. Z pierwszego pewnie się wywiną, z drugiego - nie powinni. Jeśli rzeczywiście zarzuty były poważne, to takie mijanie się z procedurami jest zdecydowanie bardziej niż naganne.

reszta...

jednak głupi jezdem

Na stronie Der d. ukazała się niesamowita informacja, że Geremek traci mandat.
Nie wiem, czy złożył, czy nie złożył i mało mnie to w gruncie rzeczy obchodzi.
Bardziej mnie obeszła wypowiedź profa prawa, takiego chyba dyżurującego w tiwi. I tenże stwierdził autorytatywnie, że traci i to z mocy prawa.
Przebiegłem sobie przez właściwą ustawę (tzn. ona nie jest właściwa, ale się odnosi) i tak bardzo dużo na temat euro(p)osłów nie znalazłem. O Parlamencie Europejskim jest mowa tylko w paru miejscach.
I tak:
"Art. 4. Osobami pełniącymi funkcje publiczne w rozumieniu ustawy są:
[…] 2) […] poseł do Parlamentu Europejskiego"
tutaj problemu nie ma i chyba nawet wspomniany B.G. by się zgodził

"Art. 13. Treść oświadczenia lustracyjnego kandydata na […] posła do Parlamentu Europejskiego […], stwierdzającego fakt ich pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi, w części A określonej wzorem stanowiącym załącznik nr 1 do ustawy, podaje się do publicznej wiadomości również w obwieszczeniu wyborczym"
no dobrze, ale tu idzie o treść złożonego oświadczenia

"Art. 21a. […] 2. Sąd wydaje orzeczenie stwierdzające fakt złożenia przez osobę lustrowaną niezgodnego z prawdą oświadczenia lustracyjnego albo stwierdzające, że oświadczenie było prawdziwe. Wydając orzeczenie stwierdzające fakt złożenia niezgodnego z prawdą oświadczenia lustracyjnego sąd orzeka utratę prawa wybieralności w wyborach do […] Parlamentu Europejskiego […] na okres 10 lat. […]"
tutaj też badane jest oświadczenie już istniejące

"Art. 22. 1. Każdemu przysługuje prawo dostępu do informacji zawartych w dokumentach organów bezpieczeństwa państwa, znajdujących się w Instytucie Pamięci Narodowej, dotyczących: […] 3) […] posłów do Parlamentu Europejskiego"
jasne, ale to trochę inna para kaloszy

i czas na wielki finał:

"Art. 49. W ustawie z dnia 23 stycznia 2004 r. - Ordynacja wyborcza do Parlamentu Europejskiego (Dz. U. Nr 25, poz. 219) wprowadza się następujące zmiany:
1) w art. 9 dotychczasową treść oznacza się jako ust. 1 i dodaje się ust. 2 w brzmieniu:
"2. Nie mają prawa wybieralności osoby, wobec których wydano prawomocne orzeczenie sądu stwierdzające utratę prawa wybieralności, o którym mowa w art. 21a ust. 2 ustawy z dnia 18 października 2006 r. o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów (Dz. U. Nr 218, poz. 1592 i Nr 249, poz. 1832 oraz z 2007 r. Nr 25, poz. 162)."

ale wielki finał wcale się fajerwerkami nie kończy, bo:
"Art. 57. 1. W przypadku niezłożenia w terminie oświadczenia lustracyjnego przez osobę, zobowiązaną do jego złożenia […], następuje skutek określony w art. 21e ust. 1.
2. Pozbawienie funkcji publicznej osoby, o której mowa w ust. 1, następuje z mocy prawa z dniem, w którym upłynął termin do złożenia oświadczenia […]"

a co jest w tym art. 21e ust. 1?
"Art. 21e. 1. Prawomocne orzeczenie sądu, stwierdzające fakt złożenia przez osobę lustrowaną niezgodnego z prawdą oświadczenia lustracyjnego, traktuje się jako obligatoryjną przesłankę pozbawienia tej osoby pełnionej przez nią funkcji publicznej […]"

bardzo to piękne i pewnie dałoby się B.G. pod to podciągnąć, ale w ordynacji wyborczej do europarlamentu stoi jak byk:
"Art. 142. 1. Utrata mandatu posła do Parlamentu Europejskiego następuje wskutek:
1) utraty prawa wybieralności lub nieposiadania go w dniu wyboru"
a o utracie prawa wybieralności jest mowa w art. 21a ust. 2, gdzie żadnego automatyzmu nie ma

Jak w nagłówku - nic nie wiem - jak kto się orientuje, to może będzie łaskaw mnie uświadomić.

reszta...

wtorek, 24 kwietnia 2007

czy jestem?

Tomek Łysakowski przypomniał na swoim blogu (Hardcore dla myślących) dziesięć wskazówek sprawdzających poziom fundamentalizmu chrześcijańskiego. Nic nowego wprawdzie - pojawiło się to kiedyś na stronie Evil Bible, a u nas zamieszczone zostało na blogu Liquid Modernity (nie wiedzieć czemu, od jakiegoś czasu ten blog jest niedostępny dla zwykłych śmiertelników). Wiadomo też, że o żadne dowody naukowe tutaj nie chodzi (a przynajmniej nie powinno), ale śmieszne dosyć jest, a do niektórych przedstawicieli naszej kato-prawicy bardzo pasuje:
"10 - energicznie zaprzeczasz istnieniu tysięcy bogów wyznawanych przez inne religie, ale oburza Cię, gdy ktoś zaprzecza istnieniu Twojego Boga
9 - czujesz się urażony i "odczłowieczony", gdy naukowcy mówią, że człowiek powstał w wyniku ewolucji innych organizmów żywych, ale nie masz żadnych problemów z biblijnym twierdzeniem, że zostaliśmy stworzeni z prochu
8 - śmiejesz się z politeistów, ale nie masz problemów z wiarą w jednego Boga w trzech osobach
7 - Twoja twarz purpurowieje, gdy słuchasz o "potwornościach" przypisywanych Allahowi, lecz wcale Cię nie wstrząsa, gdy słyszysz, że Bóg/Jehowa wybił wszystkie dzieci Egiptu czy w sposób uporządkowany eliminował całe grupy etniczne
6 - śmiejesz się z hinduskich wyznać deifikujących ludzi i z greckich twierdzeń o bogach sypiających z kobietami, ale nie masz kłopotu z wiarą w udział Ducha Świętego w poczęciu Marii, która urodziła człowieka-boga, który zginął, po czym ożył, a następnie wstąpił do nieba
5 - jesteś skłonny spędzić całe swoje życie wyszukując luki w twierdzeniach naukowych nt. wieku Ziemi (parę miliardów lat), lecz nie znajdujesz niczego złego w wierze w dane wskazane przez paru plemiennych mędrców epoki brązu, siedzących przed swoimi namiotami i sądzącymi, że ta Ziemia liczy sobie raptem paręnaście pokoleń
4 - wierzysz, że cała ludność planety, z wyjątkiem tych, którzy podzielają Twoją wiarę - wyłączywszy jednak wszystkie konkurencyjne sekty - spędzi wieczność w ogromnym piekle cierpień, a jednak uważasz Twoją religię za najbardziej "tolerancyjną" i "kochającą"
3 - podczas, gdy współczesna nauka, historia, geologia, biologia, i fizyka nie są w stanie przekonać cię do niczego, jakiś idiota turlający się po podłodze i mówiący "językami", wystarcza Ci za wszystkie dowody "prawdziwości" chrześcijaństwa
2 - uważasz, że 0.01% to "wysoka skuteczność", gdy to rozważasz odpowiedzi na modlitwy. Stwierdzasz, że jest to dowód na działanie modlitw. I jednocześnie sądzisz, że pozostałe 99.99% NIEPOWODZEŃ, to po prostu wola Boga
1 - w rzeczywistości wiesz dużo mniej nt. Biblii, chrześcijaństwa i historii kościoła niż wielu ateistów i agnostów - jednak cały czas uważasz się za chrześcijanina".

reszta...

chińscy rasiści

W gw ukazała się informacja na temat poziomu tłumaczenia metek dołączanych do różnych towarów. Pojęcia nie mam dlaczego ograniczają się wyłącznie do towarów chińskich. Jak dziś pamiętam etykietę czeskiego lekarstwa (dla psa - one nie umieją zazwyczaj czytać), w której jak byk stało, że "smaczność jego jest przygotowiona".
My zresztą też mamy niejakie dokonania na tym polu, o czym zaświadczyć może poniższy fragment dzieła Ś. Otrembusa Podgrobelskiego Wstęp do imagineskopii:

Imagineskop Jabcona, wykonany z drewna sekwoi, składający się z substancji okalającej (encircling substance), przezioru (sight vane) i trzymadła (handle), zaopatrzony w certyfikat, instrukcję obsługi i futerał, stał się dzięki sprawnie przeprowadzonej reklamie sprzętem niezbędnym w każdym amerykańskim domu. Niewątpliwie sprzyjał temu fakt, że pewne tradycje używania imagineskopów istniały w społeczeństwie amerykańskim już wcześniej, o czym świadczyć może jedna z powieści Caldwella, której bohaterowie zajmują się w czasie wolnym od pracy, to jest całymi dniami, spoglądaniem przez dziurę w płocie, nie stroniąc zresztą przy tym również od środków doustnych (E. Caldwell, Sługa boży, Warszawa 1963).

Działalność Jabcon Imaginescope Company przybrała tak znaczne rozmiary, że wręcz zachwiało to równowagę biologiczną w niektórych regionach Gór Skalistych, gdzie całe obszary sekwojowych lasów wycięto i przerobiono na imagineskopy. Dodać należy, że drewno sekwojowe, będące podstawowym surowcem dla masowej produkcji imagineskopów w USA, nie dorównuje drewnu świerkowemu z Beskidów, z którego po dziś dzień wytwarza się instrumenty wysokiej klasy. Tłumaczy się to szczególną budową przestrzenną cząsteczek celulozy świerkowej, w której trzeci węgiel po prawej stronie od góry przesunięty jest nieco na lewo i do tyłu.

Wśród Polonii amerykańskiej, która dysponuje około siedemnastoma milionami imagineskopów prywatnych, rozpowszechnione są wciąż jeszcze instrumenty pochodzące z pierwszych dwóch - trzech serii, pomimo nieco staroświeckiego wyglądu sprawujące się doskonale. Opatrzone są one instrukcją w języku polskim, której tekst poniżej przytaczamy:


Joe Jabcon, który dzięki swemu wynalazkowi stał się człowiekiem tak zamożnym, że pozwoliło mu to na utworzenie dwu fundacji: w 1947 roku Fundacji Jabcona na Rzecz Ochrony Przyrody i w roku 1950 Fundacji Jabcona na Rzecz Postępu, osobiście wciąż używa - i to wyłącznie - imagineskopu wykonanego własnoręcznie przez jego stryja w Harklowej zimą 1910 roku.

reszta...

no, ja nie wiem...

Pojawił się nowy projekt zmian kodeksu karnego.
Litościwie pominę uzasadnienie projektu wygłoszone przez Starszego Bliźniaka (nowelizacja, której "sensem jest odejście od Kodeksu karnego z 1997 r., tego kodeksu, który jest kojarzony z nazwiskiem prof. Zolla przede wszystkim"), ale to, co jest dalej też jest niezłe. Np. obligatoryjne orzeczenie przez sąd przepadku prowadzonego przez sprawcę pojazdu w razie przestępstwa prowadzenia go po pijanemu. No dobrze, a jak autko pożyczone to też? A jeśli nie, to skąd takie różnicowanie karania - zupełnie tak jak jest teraz z nachlanymi rowerzystami - jak ma prawo jazdy to mu zabierają, jak nie ma, to nie ma i fajno jest.
Karalne ma też być publiczne propagowanie pedofilii (to w porządku, żeby niedomówień nie było) oraz już samo podjęcie przygotowań do pedofilii. W odniesieniu do tego ostatniego przypadku jakiś wicek stwierdził, że może iść np. przez podszywanie się pod dziecko w internecie. A gdzie indziej to już nie? Takie podszywanie się jest niebezpieczne. I czy to się jakoś przedawnia? Bo jak nie, to wypadałoby pozwać np. Danutę Mancewicz i Marię Janecką, które niewątpliwie się podszywały pod najsławniejszych bliźniaków. I teraz mamy tego konsekwencje!
Tenże wicek nadał ponadto, że "przestępstwem ma być posiadanie w miejscu publicznym noża lub innego przedmiotu - w okolicznościach wskazujących na zamiar ich użycia". Jeszcze co do noża, to bym się zgodził - wysoce niegustowne są próby przedsiębrane przez niektórych osobników, wszak wiadomo, że korek się odbija, a kapsel ściąga zębami. Ale o co idzie z tym innym przedmiotem?

reszta...

Rządzą nami pojeby


Jan Nowicki odpytywany przez Relaz

reszta...

niektórym się wydaje

Na stronie Interii ukazała się informacja o donosicielach bezinteresownych. A właściwie o rozmiarach tego procederu.
Niektórzy w tym się doszukują jakichś powiązań z zasadami głoszonymi przez wielkich budowniczych IV RP (zob. dyskusja u Brochy). M.zd. to jakaś zupełna bzdura. Wprawdzie czubków jakoś więcej ostatnimi laty na ulicach, lecz to bardziej wynik kryzysu finansowania służby zdrowia, a nie wyniesienia na poczesne stanowiska osobników bardziej psychicznie pokręconych niż spirala DNA. Podobnie klimaty śledztw, nagonek, wyzwalającej mocy prawdy mogą się jakoś przekładać na czyjeś delatorskie zachowania, ale nie przypuszczam, by było to powszechne.
Donosicielstwo istniało zawsze, także w peerelu. I dlatego próby szukania prawdy o rzeczywistym stopniu współpracy w teczkach ubecko-esbeckich (czy jakichś wsi-owych) są z góry skazane na kompletną klęskę.

reszta...

sobota, 21 kwietnia 2007

znowu klepsydra

Jan Tadeusz Stanisławski, mniemanolog stosowany, nie żyje

reszta...

pies przyjacielem...




Konrad Lorenz się przy okazji kłania. Umiał pisać nie tylko o psach.

reszta...

prawica razem... prrr...

Tomek Łysakowski (Hardcore dla myślących), z okazji obwieszczeń o powstaniu nowej kanapy Jerzego Mareczka, przypomniał stary numer Piaseckiego i Rewińskiego z Plamy.
Jakby ktoś tam nie dotarł, jest tutaj

reszta...

badania podobnież nie kłamią

... ale z odczytywaniem wyników bywa różnie.
Der D. zamieścił wielką reklamę Durexa, z której wynika jacy to świetni w wyrku jesteśmy. 61% respondentów nawet osiąga orgazm.
I zaczęło się świętowanie w sieci... śpiewajmy, klaszczajmy i tańczajmy...
a mnie, nie wiedzieć czemu, przypomniał się Leslie Nielsen oznajmiający, że wszystkie orgazmy udawał.


reszta...

Euro 2012 - trzeba się spieszyć


i jeszcze kilka komentarzy:
poseł Łyżwiński: Nie jestem ojcem tego sukcesu...
minister Giertych: Te eliminacje wygraliśmy w cuglach...
premier Kaczyński: To sukces bliźniaczo podobny do wygranych wyborów parlamentarnych 2005...
rzecznik Dziedziczak: aaaaa... oooo... uuuu... ehm...
marszałek Putra: Moja skromna osoba... mojej skromnej osoby... moją skromną osobę... itd.
poseł Tusk: Oczywiście Polska powinna organizować ME 2012, ale sposób, w jaki zrobił to PiS jest niedopuszczalny. Platforma Obywatelska zamierza zaskarżyć decyzję UEFA do Trybunału Konstytucyjnego
posłanka Beger: Serdecznie podziękowania kierujemy do pana... Onana Platana
premier Dorn: A przegranych w kamasze!!!

reszta...

pożytki z kota w domu


reszta...

jeszcze o Mjotku (wbrew pozorom)

Dawno, dawno temu zdarzyło mi się uczestniczyć w zebraniu, na którym mieliśmy relegować niejakiego X. Na czym polegała zbrodnia X.? Najogólniej mówiąc — na braku zaufania do kierownictwa naszej instytucji. W szczegółach sprowadzało się to do szeregu wypowiedzi, w których X. nieściśle charakteryzował naszych ówczesnych szefów. Pewnego dnia wezwano go więc na intymne posiedzenie i nakazano, żeby się odczepił. Nie odczepił się. Nadał nieściśle charakteryzował. Powiedział przy tym rzecz nieostrożną: że mu nic nie zrobią, bo nie mają na niego żadnego haka. W istocie życiorys miał pierwszorzędny i wydawało się, że nic przeciwko niemu nie będzie można znaleźć.
Jednym z szefów naszej instytucji był niejaki Y., który miał różne koncepcje. Y. powiedział na intymnym posiedzeniu.
— X. straszy mnie, że ja mu nic nie zrobię. On jest głupi. Ja znajdę na niego haka.
Pewnego dnia Y. zwołał zebranie i wszyscy wiedzieli, że znalazł już coś na X. Na zebraniu postawił wniosek, żeby X. relegować, ponieważ chciał on zgwałcić kobietę. X. strasznie się zdenerwował, bo nie przypuszczał, że będą go wykańczać tak prostacko.
— Jaką kobietę? — pytał się X. — Kiedy? Podajcie jakieś fakty. Nie można przecież kończyć człowieka za rzecz, o której istnieniu on sam nic nie wie.
Wtedy Y. powiedział, że nie może podać żadnych faktów, bo zaszkodziłoby to tej kobiecie, ale że powinniśmy mieć zaufanie do kierownictwa, które po dokładnym sprawdzeniu całego materiału, po szczegółowym przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw stawia tę sprawę z bólem serca, powodowane bezlitosną troską o moralną czystość naszej instytucji.
Byłem wtedy jeszcze zupełnie nieuczony, ale w zebraniu uczestniczył mój starszy kolega, magister Z., z zawodu jurysta.
Z. postanowił bronić X., ale był inteligentny i wiedział, że może to zrobić tylko oskarżając go.
— Co to znaczy, że X. chciał zgwałcić kobietę? — mówił Z. na zebraniu. — Ja także chciałem zgwałcić niejedną kobietę. Nawet teraz, stojąc na tej sali, chciałbym zgwałcić niejedną uczestniczkę naszego zebrania. Ale nie gwałcę, ponieważ uniemożliwiają mi to zasady etyczne, które wyznaję, a także świadomość prawna i osobista nieśmiałość. A co z tego wynika? Wynika z tego, że X. wcale nie chciał zgwałcić kobiety. On usiłował ją zgwałcić — a to jest wielka różnica. Za usiłowanie odpowiada się tak, jak za czyn dokonany. Za to się siedzi w więzieniu. Dlatego ja proponuję, żebyśmy przestali patyczkować się tutaj z tym bezczelnym X. Niech przewodniczący zebrania natychmiast zawiadomi prokuratora, a on już wie, co zrobić z każdym X., który usiłuje gwałcić kobiety.
Z. był jurystą i wiedział, że jeśli nie było pokrzywdzenia — nie będzie wniosku i X. wyjdzie z tej awantury cało. Ale Y., który nie był jurystą, wiedział więcej od Z. On wiedział, że u prokuratora odbyłaby się wielka kompromitacja tego haka, którego on wymyślił na X. Bo Y. nie potrafił podać nawet nazwiska jakiejkolwiek kobiety, z którą X. miałby coś lirycznego. Dlatego tak pokierował zebraniem, że nie minęła godzina i relegowaliśmy X. większością głosów, przy dwóch członkach wstrzymujących się.
Za tydzień przyszła kolej na Z. Zaproszono go na intymne posiedzenie i po krótkim wypytywaniu wpisano mu do akt naganę z ostrzeżeniem.
— Za co? — spytałem Z., gdy wyszedł z tego posiedzenia. — Jak sformułowali zarzut?
Y. sformułował, że ja reprezentuję kretynizm prawniczy — wyjaśnił mi Z.


(autora bardzo przepraszam, ale nie jestem w stanie podać żadnych namiarów - dysponuję tylko niekompletną światłokopią, a stan pamięci wyklucza możliwość przywołania jakichś danych)

reszta...

piątek, 20 kwietnia 2007

co ón mówi?

w wywiadzie z MO (ale nie z Marią Osiadacz, która w bywszym reżimie furę nagród za inicjały dostała)
Lech Kaczyński: Ja bym powiedział w ten sposób. Brat wbrew temu, co mu zarzucają jest wielkodusznym człowiekiem, więc wybaczył Markowi Jurkowi, natomiast PiS to była formacja i jest bardzo szeroka, to znaczy jak każda formacja duża i w Polsce i w krajach na zachód od nas, ludzie o troszkę odmiennych przekonaniach i było tam skrzydło Marka Jurka – powiedzmy skrajne – i było skrzydło, które ja reprezentowałem, chociaż to nie było tak naprawdę, chociaż formalnie jako szef partii, które było pod tym względem znacznie mniej skrajne, tyle tylko przy całym szacunku dla Marka Jurka, bo on nie znosił jakiejkolwiek polemiki ze swoimi przekonaniami, które mu wolno wyznawać, każdy ma prawo do swoich przekonań, które jednak są przekonaniami bym powiedział mniejszościowymi.

reszta...

wpadłeś między wrony...


reszta...

*


reszta...

i odezwała się kolejna wazelinka

Stasiek Żaryn ("pracuję w Kancelarii Sejmu i uczę się polityki") bierze rząd (żont?) w obronę.
Brawo!!!
Czekam na więcej udanych informacji o udanych przedsięwzięciach.

reszta...

i wydało się

Chciałbym z tego miejsca przeprosić wszystkich, których kiedykolwiek jakieś okoliczności zmusiły do współpracy ze mną.
Przeprosić za to, że rzeczy, które pisałem (nie tutaj!) były miałkie, bądź wręcz głupie.
Okazało się, że jest to prosta konsekwencja faktu, że nie jestem zwolennikiem lustracji, ergo durniem.


apdejt: na ten sam temat Azrael, tylko - jak zwykle on - bardziej emocjonalnie.

reszta...

Chrześcijańska Unia Jedności (w skrócie...)

czyli nowa partia Jerzego Mareczka
wiadomość nieoficjalna, na odpowiedzialność SpieprzajDziadu.com

reszta...

nosz kurwasz

Nie mam pojęcia, czy "Honey, honey" współpracował z kimkolwiek, nie wiem... ale szlag mnie trafia, gdy podobne zarzuty formułuje się wyłącznie w oparciu o sprawozdanie pisane po pobycie na stypendium zagranicznym. To był obowiązek. I ten obowiązek istniał aż do końca lat osiemdziesiątych. Formalnie takie sprawozdanie składało się w działe współpracy z zagranicą (przynajmniej na uniwerku), choć chyba każdy wiedział, że to raczej nie pani kierowniczce było potrzebne.

reszta...

skąd oni ich biorą?

Ministerstwo Zdrowia wpadło na kolejny genialny pomysł.
"Kobiety powinny rodzić więcej dzieci, bo to one są odpowiedzialne za niż demograficzny."
Pomińmy jednak idiotyzm tego stwierdzenia - działanie, jakie ma do tego doprowadzić, to zmniejszenie liczby cesarek. To właśnie jest powód, że kobiety nie chcą, boją się... Te bandy morderców w białych kitlach tylko się czają, żeby ciachać.
Co to trzeba odsuwać, gdzie trzeba zaglądać, żeby takie gówno na świat dzienny wyłaziło?
Dopiero co były teksty na temat szkodliwości "gumowców", chwilkę później inny mądry z tej samej instytucji ubolewał, że dzieci nie chcą umierać w odpowiednich terminach, teraz to.

reszta...

nowy kandydat

Po rezygnacji Bagińskiej z funkcji sędziego TK (swoją drogą ciekawe, czy czekała z tą rezygnacją tak długo - tj. aż do objęcia stanowiska - by się na stan spoczynku załapać; nie mam pojęciy, czy jej przysługuje, ale wygląda, jakby się należał) pojawiła się wreszcie szansa na obsadzenie wakatu.
Z umowy koalicyjnej wynika, że to nadal ma być kandydat samej-broni.
Nazwisko, jakie pojawiło się w ostatnich dniach jest dla mnie pewnym zaskoczeniem. Przede wszystkim z tego powodu, że prof. Mirosław Granat pojawiał się już w spekulacjach na temat obsady personalnej TK, ale jako kandydat pisiorów. Bardzo prawdopodobne jest więc, że starszy bliźniak nie chce dopuścić do powtórzenia się sytuacji i wywiera jakieś naciski.
Nie bardzo wierzę poza tym wierzę w zdolności rozpoznawcze samej-broni w środowisku konstytucjonalistów.
Kandydatura jest w porządku. Biorąc pod uwagę i wymagania formalne, i przygotowanie merytoryczne, a nawet takie drobiazgi, jak kultura osobista - bardzo w porządku. Być może do tej pory pan profesor nie spieszył się nigdy zbytnio z ujawnianiem swojego stanowiska, ale trochę czasu mu dać trzeba.

reszta...

środa, 18 kwietnia 2007

to nie żart


MON zakupiło całą furę mordoklejek w barwach kamuflażu wojskowego - pewnie, żeby na warcie czy na zwiadzie cicho siedzieli. Oprócz tego, w tych samych barwach, zakupiono czekoladki o 2-proc. zawartości spirytusu. I tego już nie rozumiem. Bo to i woltaż nie taki, i tradycje picia w woju zupełnie inne. W końcu nie na darmo, w bywszym reżimie, generałowie Oliwa, Żyto i Baryła szefowali komitetowi antyalkoholowemu.

reszta...

całe życie człek się uczy

W oczy i uszy rzuciły mi się hasła Euro 2012 w Polsce.
Najpierw myślałem, że wchodzimy do strefy euro i wreszcie coś konkretnego zacznie się w tej mierze dziać. Trochę mnie przygasiła informacja, że to też na Ukrainie - coś mi tu nie pasowało.
Okazało się, że to zupełnie nie to.
Organizujemy festiwal kopanki.
Pięknie.
Infrastruktura do zadka, turystów lokować będziemy jak w starych czasach kolonijnych po szkołach (tysiąclatkach), komunikacji żadnej - proszę sobie wyobrazić, ile się jedzie np. z Wrocławia do Doniecka, jakby kto chciał i tu, i tu jakiś meczyk oglądnąć - ponad dwie doby!
Portugalia wydała na organizację (a zaczynała z dużo wyższego pułapu) furę szmalcu, a ponad miliard euro wzięła w plecy.
Rzeczywiście nas na to stać.
A wszystko po to, żeby jakiś Worek, Kołtun czy Wódz Bractwa Trzepakowego mogli się zachwycać jak cudnie oklejone reklamami chłopaki plują na murawę.
Może to mi się śni?

reszta...

Miltona historia alternatywna

lumpenliberalny wykształciuch pisze na nową historię najnowszą:
VI.1988 - Na zjezdzie konspiracyjnej Tymczasowej Komisji Krajowej NSZZ "Solidarnosc" od wladzy zostaje odsunieta kapitulancka i podejrzana o wspolprace z komuna klika Walesy, Kuronia, Michnika, Frasyniuka, Bujaka, Litynskiego i innych. Kierownictwo zwiazku przejmuja sily patriotyczno-katolicko-narodowe: Bracia Kaczynscy, Antoni Macierewicz, Joanna i Andrzej Gwiazdowie, Anna Walentynowicz, Krzysztof Wyszkowski.
VII.1988 - Kierownictwo zwiazku podejmuje decyzje o przygotowaniach do ogolnorodowego powstania zbrojnego przeciw komunie. Terenowe podziemne komorki zwiazku otrzymuja polecenia gromadzenia na ten cel: broni bialej, prowiantu, slodkiej wody, zyletek i papieru toaletowego.
IX.1988 - Antoni Macierewicz, expert w zakresie znajomosci czynu rewolucyjnego "Che" Guevary, adaptuje koncepcje "ognisk rewolucyjnych" do warunkow krajowych. Powstaja teoretyczne zreby strategii partyzantki LEŚNO-MIEJSKIEJ.
X.1988 - Pierwsze oddzialy powstancze zaszywaja sie w kompleksach lesnych stolicy: Lazienkach i Parku Saskim. W konspiracji budowane sa ziemianki, centra dowodzenia, baterie artylerii przeciwlotniczej, szpitale polowe, sklady broni i umocnienia przeciwczolgowe.
XII.1988 - Pierwsza udana akcja powstancow: komando gdanskich stoczniowcow pod dowodztwem majora Gwiazdy zajmuje kubanski kontenerowiec z pomaranczami przeznaczonymi dla funkcjonariuszy MO i SB. Zdobyte pomarancze zwiazek wymienia w Lodzkiej Wytworni Filmow Fabularnych na: 2 tys atrap karabinow maszynowych "pepesza" wz. 1942, 30 helmow poniemieckich, 60 helmow poradzieckich, 3 helmy polskie, jeden czolg T-34 z napisem "RUDY 102" (na chodzie, ale z "wylatajacym" zamkiem armaty), blizej nieokreslona liczbe menazek, saperek i onuc letnio-zimowych (uzywanych) oraz skore psa rasy owczarek niemiecki niewiadomego pochodzenia.
I.1989 - odział partyzancki pod dowodztwem mlodego podporucznika Ludwika Dorna dokonuje smialego rajdu na fabryke obuwia w Mlawie. Owocem akcji jest 16 par kamaszy tzw. "filcokow" oraz 37 par sandalow ogolnowojskowych.
II.1989 - dowodzca Okregu Zachodniego, pulkownik Kazimierz Marcinkiewicz decyduje sie na poglebienie Odry na odcinku Cedynia-Turoszow i postawienie pol minowych, aby zapobiec spodziewanej interwencji wojsk NRD. Akcja zostaje przeprowadzona noca w czasie zacmienia ksiezyca i 25-go stopnia zasilania. Po wykonaniu zadania oddziały pulkownika Marcinkiewicz wycofuja sie bez strat wlasnych, jesli nie liczyc niegroznych odmrozen.
III.1989 - Udana akcja na podkrakowskim lotnisku Balice. Dwa oddzialy powstancze dowodzone przez podpulkownika Wassermanna i kapitana Ziobro zdobywaja szybowiec. Z braku silnika szybowiec nie moze byc wykorzystany do dzialan partzanckich w powietrzu. Po niezbednych przerobkach, juz jak czolg ciezki, szybowiec wezmie udzial w walkach na Starym Miescie.

reszta...

wszy mnie oblazły

Sawka
Aż się chce zacytować Dziadka, kiedy się co i raz trafia na nowych prześladowanych.
Teraz objawiła się Bożena Dykiel, której chyba przestały wystarczać reklamy środków czystości i opowieści o gotowaniu. Chodziły o niej słuchy, że wie wszystko o wszystkich i gada nie mniej niż św. Zyta, ale o prześladowaniu przez esbecję (do seksu ją zmuszali!) dotąd było cicho.
Nie przypuszczam, by była to jakaś zasłona dymna, wyprzedzająca ewentualny atak medialny za kontakty z wiadomymi służbami w minionym okresie, a raczej chęć zaistnienia w nowych warunkach politycznych, ale abschmack i tak pozostaje.
Przy okazji: dziwna sprawa z Passentem. Drugi już raz się po nim przejechali i to porządnie - teraz chyba nawet gorzej, bo każda notka prasowa zaczyna się od stwierdzenia, że kapował za szmalec. Rozumiem, że nie chce się na wizji użerać z pindami z Misji specjalnej, ale jeśli wie, że to kłamstwa z brudnego palucha wyssane, to nawet w procesie cywilnym (choć to trudne bardzo)powinien próbować je sztrafami załatwić, w skarpetkach puścić.

reszta...

znowu dała głos


(kliknij, żeby powiększyć)

reszta...

ależ mu rośnie

rano 4%, wieczorem już 11%
a idzie o chętnych do głosowania na wirtualną partię Jurka, partię, której - jak twierdzi sam zainteresowany - nie ma i nie będzie
może z tym gadaniem niech się wstrzyma - przy takim tempie wzrostu może by było warto

reszta...

wtorek, 17 kwietnia 2007

i rozległo się tupanie

i krzyki oburzenia z prawej strony naszej sceny politycznej pod niebiosa pofrunęły.
Stało się najgorsze.
Jeden z mieszkańców pięknego kraju nad Wisłą, prawdopodobnie wyborca, nie gustujący w pomysłach aktualnej władzy stwierdził to, co myśli na ten temat każdy w miarę normalny człowiek ("róbmy swoje"). Kłopot tylko, tyle że zastosował ekspresję właściwą dla "żoliborskich intelygiętów" i do zrozumienia przez całą koalicję. Czyli zawłaszczył!!!
Stwierdzenie: "Pocałujcie mnie w dupę, pajace" jest więc absolutnie niedpouszczalne.

reszta...

Chcecie igrzysk, macie igrzyska... o chlebku jeszcze się pomyśli

IPN postanowił ukarać Ślepowrona i paru innych za stan wojenny.
Było to wielkie gówno. Wtedy tak myślałem i do dzisiaj właściwie zdania nie zmieniłem. Być może powinienem, skoro nawet prof. Modzelewski (który jest dla mnie jednym z większych autorytetów) po latach zauważył, że właściwie było to nie do uniknięcia.
Oceniać więc możemy różnie. Co zresztą wynika z sondaży opinii publicznej, prowadzonych i wtedy (te upubliczniane w tamtym czasie były przycinane, zakłamywane, koloryzowane... co kto woli, ale po 89 został opublikowany pełen zestaw z przełomu 81/82), i teraz.
Psy na autorach "wojny polsko-jaruzelskiej" możemy wieszać swobodnie.
Czym innym jednak jest proces. Tutaj trzeba się zastanawiać, jakie zarzuty da się sformułować i jakie dowody da się przed sądem przeprowadzić.
Aktu oskarżenia nie znam, a to co wypływa do mediów, raczej nie napawa zbytnim optymizmem co do poziomu pionu prokuratorskiego IPN.
WRONa była takim samym paskudztwem jak Komitet Centralny. Funkcjonowanie obu tych "instytucji" przebiegało na płaszczyźnie faktycznej. I stąd, i stąd szły "impulsy", które przez odpowiednie osoby, na odpowiednich stanowiskach były ochoczo przekładane na
prawo pozytywne, na decyzje mające znaczenie dla ludzkich losów.
I tu nie widzę szans na udowodnienie, że wrono-czlieny przymuszały kogokolwiek, czy to rząd i poszczególnych jego członków, czy parlament, do działań zgodnych z ich widzeniem świata.
To samo dotyczy braku "stanu wyższej konieczności", co IPN podnosi jako zarzut - jakby prokuratorzy chcieli zajrzeć do ówczesnej konstytucji, to by zobaczyli, że wprowadzenie stanu wojennego było wyłączną prerogatywą Rady Państwa i to do niej - tylko i wyłącznie - należała ocena, czy zachodzą warunki usprawiedliwiające podjęcie takiej decyzji. Legalność dekretu o stanie wojennym to jest zupełnie inna sprawa (bo to nie dekretem ten stan wprowadzono) i tu się mogą mężowie uczeni w prawie kłócić ile wlezie. A i tak do niczego budującego nie dojdą.
A postrzeganie wrony jako organizacji zbrojnej na tej podstawie - jak to określił Paczkowski - że w skład wchodzili osobnicy mający pozwolenie na broń, czyli uzbrojeni, to zupełne horrendum. Na tej samej zasadzie związkiem zbrojnym jest koło łowieckie, do którego należy aktualny minister ochrony środowiska, najbardziej ze wszystkiego lubiący strzelać do bażantów.
Żeby nie było nieporozumień, oświadczam:
- nie byłem i nie jestem zwolennikiem wprowadzenia stanu wojennego,
- nie należę, ani nie zamierzam należeć do żadnego komitetu chroniącego dobre imię osobnika w okularach pożyczonych od Pinocheta,
- idzie mi tylko o to, żeby nie robić sobie jaj z systemu prawnego - orzekanie w oparciu o moralność rewolucyjną to nie jest dobre rozwiązanie.

reszta...

parę głupotek


porządnicki

łapczywość

podział ról

***

reszta...

wczorajsze wiadomości

koszmar
przyrodzone prawo człowieka do posiadania broni palnej

reszta...

z kroniki policyjnej




reszta...

damą być ach sesibą




O cudzych preferencjach zasadniczo nie należy dyskutować. Skoro ta persona lubi być żgana ostrogą wiary, jej sprawa.

Zaskoczyło mnie jednak, że podobne upodobania odnalazło w sobie ostatnio 78 osób, w tym wicek od zdrowia i min. od szkolnictwa wyższego.

reszta...

spamiętnika

Na blogu Wojtka Orlińskiego fajna podróbka Ewy Szumańskiej, która jest chyba już poza radiem, jak i cała fura innych osób. Zresztą nie tylko osób, bo i szeregu audycji. A zaczęło się to wszystko zdaje się od wywalenia redakcji esperanto. Pewnie, że esperanto dzisiaj to nie to samo, co kiedyś, ale jednak audycje PR cieszyły się sporą estymą w tym światku (z całego świata). Darski/Targalski (pod koniec komuny zahaczył się o opozycję, co nie przeszkadza chyba uznać go za ostatniego wała) jednakowoż był oświadczył w tym temacie, że skoro Zamenhoff był Żydem, to niech sobie Izrael takie audycje finansuje.
A teraz wracamy do naszych baranów...
Młoda lekarka - ostatni odcinek
Spamiętnika młodej lekarki. Ehę, ehę. Będąc młodą lekarką, rzutującą na pierwszy front dekomunizowania rubieży, wszedł raz do mej przychodni pacjęt o wzroku wzburzonym.
- Dziędobry pani doktor.
- A dziędobry. Co pana sprowadza?
- Sprowadza mię do panidoktór lustracja.
- A na czym się panu zrobiła?
- Na posiedzeniu Podstawowej Organizacji Partyjnej Prawa i Sprawiedliwości w Polskim Radiu, pani doktór.
- Ach - spłoniłam się dziewczęco - Nie wiedziałam, że taką już mamy.
- Mamy mamy, pani doktór, towarzysz sekretarz Marcin Wolski jak tylko odnalazł swój stary gabinet w którym sekretarzował POP PZPR za komuny, wzruszył się okrutnie, kazał odnowić, wydrukować nową papeterię i zasiada teraz jako POP PiS.
- Medycyna niestety jest wobec tego przypadku bezradna - powiedziałam zachowując ton adekwatnej powagi.
- Medycyna może i tak, ale my nie - zarechotał pacjęt - My musimy panią doktór zmusić do zlustrowania, żeby wykształciuchy się nie śmiały, że w radiu zostały już tylko stare komuchy jak Wolski, Czabański czy Targalski...
Uznałam, że już czas na przejęcie inicjatywy strategistycznej. Inteligentnym fortelem odwróciłam uwagę pacjęta.
- O, ptaszek!
- Gdzie?
Zaaplikowałam narkozę (BUM!). Śmiałym ruchem umieściłam pacjęta na fotelu i przystąpiłam do trepanacji czaszki (wzzzzzzz!). Dokonałam sekcji treści mózgowia (ćplskślpskslślslsplsk). Znalazłam żałosne kompleksy, zawiść i opakowanie po wazelinie zawierające szarą substancję przypominającą kacze odchody. Przeniosłam te ciała obce do autoklawu (zzziut!). Następnie wlałam pacjętowi do głowy litr oleju Kastrol (chlllust!), umieściłam czaszę czaszki w położeniu pierwotnem i zaszyłam catgutem (ciachciachciachciach).
- Już po wszystkiem, może się pan obudzić! - oznajmiłam.
- Gdzie ja jestem?
- W mojem gabinecie. Przeprowadziliśmy zabieg mający pana wyleczyć z kaczyzmu. Ile pan widzi palców?
- Jeden.
- Dobrze. Co pan myśli o lustrowaniu satyryków?
- Od żartowania to są chyba satyrycy, nie politycy?
- Dobrze. Co pan myśli o obecnej polityce radiokierownictwa?
- No wariaci jacyś się do tego dorwali, najciekawsi ludzie odchodzą, zostają same stare komuchy udające antykomuchów. To na dalszą metę samobójstwo jest przecież.
- Doskonale. Jest pan wyleczony. Nowoczesna medycyna po raz kolejny zatryjomfowała nad wstecznictwem i zabon... zabonbonem. Co ma pan w tej kopercie?
- Druk oświadczenia lustracyjnego, ale to teraz niepotrzebne, bo już zmądrzałem. Dziękuję pani doktor, czuję się o wiele lepiej, rzucę te głupie papiery byle gdzie, na przykład tu na parapet. Do widzenia!
Niestety, ledwie pacjęt opuścił mój gabinet, przez okno weszli komandosi z Centralnego Biura Antylekarskiego ostrzeliwując się zaciekle („papapapa! ka-buuuum! zzzzzzzonnnk! putatatatataputatatata!”). I tak właśnie znalazłam się na tej oto konferencji prasowej poświęconej mojemu usiłowaniu morderstwa dla uzyskania korzyści materialnej o wartości zadrukowanej kartki a cztery.
[guest starring - Minister Ziobro]: Ta pani już nikogo nie rozśmieszy.

reszta...

poniedziałek, 16 kwietnia 2007

no nie wiem

jakiś spóźniony żart primaaprilisowy?
może Gadu-Gadu traci na popularności i trzeba sobie jakiejś odskoczni szukać?
Łukasz Foltyn, twórca GG, zakłada nową partię - Partię Socjaldemokratyczną
jeśli to na poważnie, to mam wrażenie, że niezbyt sobie zdaje sprawę, że dobrze funkcjonująca strona internetowa, to trochę mało, a dodatkowo po lewej stronie sceny politycznej jest równie dużo kanap i kanapek, jak po prawej, tylko są jakoś mniej medialni

reszta...

dla tych, co nie wiedzieli... warto!

reszta...

bzdura o północy

Raz wróbelek Elemelek
zjadł gorący kartofelek.
Zjadł... i jak to czynią ptaszki,
zaczął trawić... dostał sraczki.
Biedny, biedny Elemelek
z bólu zwinął się w precelek.
Ach, rozwińmy Elemelka.
praca żadna, radość wielka.

reszta...

niedziela, 15 kwietnia 2007

Dusty Springfileld - Son of a Preacher Man

reszta...

Moby

Natural Blues

Porcelain

reszta...

pamiętaj, abyś dzień święty...

no tak, staram się, chociaż do roboty iść trzeba...
a tu Wasserwanną interesują się rosyjskie służby, agentów werbować coraz trudniej, Śniący-O-Pedałach okazał się być bandytą, Śliski Olo się włącza, Jan Pelagia Rakieta (aka Szalony Kapelusznik) wieszczy kryzys, Kuchcik na marszałka...
lać na to

reszta...

sobota, 14 kwietnia 2007

no szlag

był piątek, było trzynastego...
trochę się zamieszania zrobiło w koalicji wzmożenia moralnego...
pięknie to jakiś swoboda_t skomentował: Miło patrzeć, jak ten chlew zaczyna się sypać już całkiem namacalnie. Co prawda świnie jeszcze dlugo utrzymają się przy korycie, ale spadek popularności jest już chyba nieunikniony. Czego się tkną to spier...ą - dopiero co było pośmiewisko z lustracją, a teraz zawalili własne aborcyjne pomysły i kopią sobie grób. Śpieszmy się kochać PiS...
zostawić to, niech się trochę pokisi we własnym sosie...
nie, nie da rady - już jakaś e.k. z platfusów musiała wyjechać z głupawym tekstem: Polska patrzy z nadzieją na Platformę Obywatelską, licząc, że uwolni ona kraj od koalicji "krzyżowców z przestępcami, fanatyków z karierowiczami"
sabotaż, głupota? wydaje im się, że cokolwiek nie powiedzą czy zrobią, to i tak im urośnie?

reszta...

ciekawostki

czyli syberyjscy Ewenkowie w repertuarze jak najbardziej europejskim

Father Gorry - House of the Rising Sun
Father Gorry - Come Together

i jeszcze trochę Kazachstanu

Ulytau - Adai
to jednak już Europa (chociaż w kawałeczku)

reszta...

frakcja wrocławska

trochę starego Wrocławia
może jeszcze nie całkowicie byłego
coś jednak zostało

widok na Odrę
albo wymyślony, albo z wieży kościoła Św. Krzyża
po lewej Katedra, po prawej kościół Najśw. Marii Panny na Piasku
w głębi - pojedyncza wieża po prawej to Ratusz, podwójna - bardziej w centrum - kościół Marii Magdaleny, a taka nieduża, biała z czarnym hełmem (prawie w centrum, ale bardziej w lewo) to św. Maurycy

trochę Wenecji we Wrocku
tego już dawno nie ma
Biała Odra na ul. Białoskórniczej

też widok ze św. Krzyża, tylko w inną stronę
na pierwszym planie Najśw. Maria Panna i zabudowania klasztorne (teraz Biblioteka Uniwersytecka na Piasku), w głębi w centrum - kościół garnizonowy św. Elżbiety,
po drodze - obok kościoła św. Jakuba i Wincentego - dawny klasztor franciszkanów (później wyższy sąd krajowy - Oberlandesgericht, a teraz filia Hali Targowej, czyli Wydział Filologii UWr.)

kościół św. Wojciecha na Pl. Dominikańskim

to dalej Pl. Dominikański - kościółek św. Krzysztofa
kto wie, jak teraz ten plac wygląda (czy wyglądał, gdy był pod wezwaniem Kapeli Feliksa Dzierżanowskiego czy może samego kapelmajstra Feliksa), ten może się zdziwić

Rynek - Ratusz

to samo, ale trochę inaczej

też Rynek, ale od innej strony - widok na kościół garnizonowy św. Elżbiety

też Rynek - widok na dom handlowy Feniks - teraz dużo brzydszy (niestety), w głębi kościół Marii Magdaleny - jeszcze z hełmami i oryginalnym Mostkiem Czarownic

taka bzdurka z Ostrowa Tumskiego
Brama Kluszczana zaraz obok kościółka św. Idziego
wtedy na Ostrowie mieszkali też ludzie, a nie tylko chłopięta w sukienkach

reszta...

piątek, 13 kwietnia 2007

zmarł Kurylewicz

szkoda

kawałek ze starej płyty:
Już ja z Tobą nie zostanę

reszta...

spóźniony anioł

reszta...

ciekawostka


Wyczyn Honorowego Akowca pójdzie jednak w zapomnienie, bo Śniący-O-Pedałach zapodał lepszy jeszcze tekst: "czegoś takiego od czasów reformacji nie widziałem".

Reformy to on może i widział, ale reformację???
Lepszy niż kaukascy górale.


apdejt do "długości życia"
J.P. (de domo G.) stwierdziła, że nic dziwnego w tym nie ma, bo głupota jest wieczna

reszta...

zamodlony?

reszta...

*


dawno, dawno temu udało nam się mniej więcej w tyle samo osób jechać na zwyczajnym dwukołowcu
fakt, że niespecjalnie daleko
tak ca. od Zamku Łańcuckiego do skrzyżowania Mickiewicza i Armii Krajowej
wtedy się rozkraczył i odmówił posłuszeństwa

reszta...

w zgodzie z naturą


reszta...

rozciągliwy pierwszy kwietnia

tam:
Indyjskie władze administracyjne, po konsultacjach z Ministerstwem Zdrowia, wprowadziły przepisy, zgodnie z którymi urzędniczki państwowe muszą podawać szczegóły cyklu menstruacyjnego - "Podaj szczegółową historię swoich cykli menstruacyjnych oraz
historię ostatniej miesiączki, załącz datę ostatniego urlopu macierzyńskiego".

i tu:
W mediach pojawił się opis sprawę pani Elżbiety Kruber z zachodniopomorskiej wioski Wieńkowa, której dostarczono kopertę z napisem "Oświadczenie lustracyjne". W latach 90. pani Kruber jako jednoosobowa firma wydawała pisemko dla dzieci "Piotruś łamigłówka".
- W tych dniach wyślemy około 800 pism podobnych do tego, jakie otrzymała pani Kruber. Także do pisemek osiedlowych, kościelnych, hobbystycznych - mówi sędzia Zbigniew Ciechanowicz z I Wydziału Cywilnego Sądu Okręgowego w Szczecinie. Podkreśla, że to ustawa lustracyjna zobowiązuje tzw. organy rejestracyjne dla pism i czasopism muszą wezwać wydawców do poddania się lustracji. Ustawa nie precyzuje jednak pojęcia "wydawcy", więc lustrować muszą się wszyscy z sądowego rejestru.
- Właśnie wysłaliśmy oświadczenia lustracyjne wydawcom "Małego filatelisty" i "Małego esperantysty" - mówi sędzia Ciechanowicz.

i jeszcze raz tu:
z sondażu Pentora, przeprowadzonego na zlecenie Życia Warszawy

z danych szczegółowych wynika, że wśród osób z wyższym wykształceniem aż 59,3 proc. (wykształciuchy!!!) wolałoby rządy PO-SLD, a tylko 14,8 proc. (zdrowy trzon!!!) obecną koalicję PiS-Samoobrona-LPR.

reszta...

MU za burtą, Roma w półfinale

Jak podaje The Spoof!, UEFA uznała sposób gry Menchesteru United w meczu z AS Roma za "draństwo".
A tu szczegóły:

Manchester United manager Alex Ferguson, has dubbed the 7-1 thrashing of Roma at Old Trafford as 'The best night of European football we've had here" and few Man U fans would disagree. However, it seems UEFA is not amused.
In an incredible turn of events UEFA have decided to disqualify United for what they've deemed 'meanness'.
"The game was over in about twenty minutes..." Said a UEFA spokesman "... any team of good sports would have sat back at that stage and defended. Certainly, once they had they're fourth and crushed the spirits of the opposing team, their fans and their friends and family watching, they could have stopped and been nice. However, good sportsmanship and Christiano Ronaldo do not go together.
"UEFA's chief concern is in the appalling scoreline."
After scoring their sixth goal, did they think to themselves 'Maybe Totti's children are watching this?' No! They brought on another striker! It's just disgusting. We've decided to allow Roma through to the next round on compassionate grounds, a compassion sadly lacking on the pitch at Old Trafford."
Tom Taylor

a tutaj dowody rzeczowe:

do przemyślenia, ew. brać na wiarę

reszta...

czwartek, 12 kwietnia 2007

ależ to pięknie wyłapał

cytat z blogu Wojtka Orlińskiego:
"Prawica polska strasznie się ostatnio podnieca tym, że jakaś amerykańska gazeta wreszcie napisała coś ciepłego o kaczyzmie. Gazetą tą jest pismo „Washington Times”, którego nie należy mylić ze słynącym z afery Watergate „Washington Post”. „Washington Times” sprzedaje się w nakładzie siedmiokrotnie mniejszym i jest to pismo wydawane przez News World Communications, wydawnictwo należące do Kościoła Zjednoczenia, na czele którego stoi wielebny Sun Myung Moon.
Tak jest, ten Moon.
Innymi słowy, prawica polska szukała, szukała i szukała jakiejś pochwały na swój temat w prasie światowej - i w końcu znalazła. W organie sekty Moona."

reszta...

środa, 11 kwietnia 2007

polegaj jak na Zawiszy

W Związku Harcerstwa Polskiego rozpoczęła się debata o Prawie Harcerskim, a zwłaszcza o tym, ile harcerz może wypić.
Powszechnie uważa się, że może dużo, ale nie powinien, a jeśli musi, to tylko kieliszek za zdrowie babci. Przed drugim kieliszkiem, zdaniem doświadczonych druhów, harcerz powinien zdjąć mundur i odpiąć harcerski krzyż, aby nie uchybić godności harcerza.
Debata w hufcach i chorągwiach ma odpowiedzieć na pytanie: jak sprawić, aby tradycyjne harcerskie wartości były nadal atrakcyjne i zrozumiałe dla młodych ludzi?
Jak się okazuje, zakaz picia (i palenia) jest dla młodych zrozumiały, ale nie jest atrakcyjny i młodzi się z nim nie utożsamiają. Twierdzą, że jeśli na zbiórce się nie wypije i nie zapali, to co w takim razie robić? Zostaje seks, karty, podchody i naprawdę niewiele więcej. Tymczasem prawdziwy harcerz potrzebuje prawdziwych wyzwań i alkoholu od czasu do czasu spróbować musi, choćby po to, żeby udowodnić sobie, że jest od niego silniejszy.
(ściągnięte, ale nie wiem z kogo)

reszta...

(rozpowszechnianie bez zezwolenia)

Mający już i tak kupę roboty resort spraw wewnętrznych wziął sobie jeszcze na głowę usuwanie nieprawidłowości w sferze usług. Chodzi o usługi towarzyskie, oferowane na terenie całego kraju przez wyspecjalizowane agencje. Do MSWiA dochodzą informacje, że w agencjach tych atmosfera jest aż nazbyt towarzyska, dochodzi do uprawiania seksu przedmałżeńskiego, od czego, jak ostrzegają spece z Ministerstwa Edukacji, już tylko krok do szerzenia teorii ewolucji i nieposzanowania życia od poczęcia do naturalnej śmierci.
W najbliższym czasie wizyty w agencjach zapowiedzieli policjanci, inspektorzy pracy, inspektorzy skarbowi oraz budowlani, a także strażacy, którzy już palą się do akcji. O możliwość wzięcia udziału w najściach na agencje dopytują się też podobno kominiarze, stolarze, hydraulicy, urzędnicy KRUS, ZUS, funkcjonariusze straży granicznej, a nawet grupy rencistów i emerytów.
- Codziennie odbieramy masę telefonów z zapytaniami o udział w akcji, niestety musimy odmawiać, bo miejsca starczy ledwo dla naszych ludzi, a agencje nie są z gumy - wyjaśnia jedna z sekretarek w MSWiA.
Grupy interwencyjne będą swoistym batem na agencje. Strażacy sprawdzą, czy nie doszło tam do zaprószenia ognia, urzędnicy skarbowi ustalą, czy agencje mają płynność finansową i czy nieuczciwie nie zawyża się stawek za niektóre usługi. Inspektorzy budowlani mają zamiar skontrolować drogi ewakuacyjne w budynkach, co jest szalenie istotne dla bezpieczeństwa klientów. - W wypadku zagrożenia w pierwszej kolejności chcemy zapewnić możliwość bezpiecznej i anonimowej ewakuacji klientom z immunitetami - wyjaśnia jeden ze strażaków.
MSWiA zapowiada, że nie popuści personelowi agencji, mówi się wręcz o wypowiedzeniu wojny.
Resort o swoich planach informuje z wyprzedzeniem, aby uniknąć krępującego zaskoczenia przeciwnika i umożliwić mu przygotowanie się do najść.
Właściciele agencji obiecują, że czas ten wykorzystają na poszerzenie oferty, ściągnięcie z urlopów wszystkich pracownic, aby służby mogły uzyskać pełne rozeznanie na temat działalności placówki i aby mogły przystąpić do wojny z marszu, a po działaniach zbrojnych zrelaksować się.
Pierwszy kontyngent walczących będzie działał w placówkach przez miesiąc, potem planuje się wysłanie kolejnych oddziałów. - Będziemy tam siedzieć do skutku, aż wszystko zbadamy, skontrolujemy. Jeśli będzie trzeba - nawet po kilka razy - mówi anonimowo jeden z urzędników MSWiA. No cóż, sprawa jest trudna, bo jak wiadomo z agencjami jeszcze nikt nie wygrał. Ale walczyć trzeba.
Sławomir Mizerski

reszta...

Joss Stone - Son of a Preacher Man

reszta...

***

reszta...

Zappa szargający

kawałek z płyty Joe's Garage
Catholic Girls

Father Riley and various party goers:
Catholic girls
With a tiny little mustache
Catholic girls
Do you know how they go?
Catholic girlsIn the rectory basement
Father Riley's a fairy
But it don't bother Mary
Catholic girls
At the cyo
Catholic girls
Do you know how they go?
Catholic girls
There can be no replacement
How do they go, after the show?

Joe:
All the way
Thats the way they go
Every day
And none of their mamas ever seem to know
Hip-hip-hooray
For all the class they show
Theres nothing like a catholic girl
At the cyo
When they learn to blow...

Father Riley:
They're learning to blow
All the catholic boys!

Mary:
Warren Cuccurullo...

Father Riley:
Catholic boys!

Mary:
Kinda young, kinda wow!

Father Riley:
Catholic boys!

Mary:
Vinnie Colaiuta...

Chorus:
Where are they now?
Did they all take the vow?

Father Riley:
Catholic girls

Warren:
Carmenita Scarfone!

Father Riley:
Catholic girls

Officer Butzis:
Hey! she gave me vd!

Father Riley:
Catholic girls!

Warren:
Toni Carbone!

Chorus:
With a tongue like a cow
She could make you go wow!

Joe:
Vd vowdy vootie
Right away
Thats the way they go
Every day
Whenever their mamas take them to a show
Matinee
Pass the popcorn please
Theres nothing like a catholic girl
With her hand in the box
When shes on her knees

Larry:
She was on her knees,
My little catholic girl

Chorus:
In a little white dress
Catholic girls
They never confess
Catholic girls
I got one for a cousin
I love how they go
So send me a dozen
Catholic girls
Ooooooh!
Catholic girls
Ooooooh!(etc.)

Central scrutinizer:
This is the central scrutinizer...
Joe had a girl friend named Mary.
She used to go the church club every week.
They'd meet each other there
Hold hands
And think pure thoughts
But one night at the social club meeting
Mary didn't show up...
She was sucking cock backstage at the armory
In order to get a pass
To see some big rock group for free...

reszta...

zamiast komentarza


J. Sawka ("Polityka")

reszta...

po jaką cholerę zaglądam do sieci?

przymus jest czy co?
siąść sobie spokojnie, piwa się napić, jakiegoś Chucka Norrisa sobie oglądnąć...
ale nie... przymus... na świat okienko...
a w okienku od razu Bogna Janke jak zwykle w swoim stylu: "2+2=4. Co o tym sądzicie?", "Wydrukowali gazetę. Myślicie, że to realne?" Stuhr miał rację: śpiewać każdy może...
co tam, lezę dalej...
oho, jakaś Wojowniczka światła, bezkompromisowa (jak się sama określa) politolożka, studentka kierunku humanistycznego (też jej określenie), wali po oczach stwierdzeniem, że "nie matura, lecz chęć szczera..." (to już moje nadużycie)
Donek bawi się w przepowiednie - premierem będzie, prezydentem... Trubadurzy się kłaniają: marzenia jak ptaki szybują po niebie...
jakieś wyznania Ropucha się pojawiły a propos produkcji Alec G. Rec. - łka w mikrofon: wybacz mi Aleksandrze... serial brazylijski?
i jeszcze w Lublinie katecheza dla trzylatków - takie jest życzenie rodziców, choć tych się nikt o zdanie nie pytał... jakbym Dorna słyszał: wszyscy nas kochają, choć jeszcze o tym nie wiedzą...
womit (wcale nie Witkacowski)

reszta...

wtorek, 10 kwietnia 2007

Komitet Obrony przed Sektami

Chłopięta apelują do premiera o niedopuszczenie do rejestracji Kościoła Scjentologicznego (nie wiedzieć czemu w informacji prasowej pojawia się przed nazwą "tzw.") w Polsce. A ich szefuńcio twierdzi: "My nie jesteśmy przeciwko wyznaniom czy Kościołom. Jesteśmy przeciwko sektom, które według nas są grupami przestępczymi".
Ciekawostka, miałem wrażenie, że od przestępstw to są sądy. Ale to zdaje się przejaw skretynienia prawniczego, bo KOpS przynajmniej od roku ogłasza listy związków wyznaniowych uznawanych przez się za przestępcze.

reszta...

Kamiński i jewo kamanda

W Notesie Brochy (w ślad za Newsweekiem) znalazła się informacja podsumowująca dotychczasową działalność CBA. Centralne Biuro Antykorupcyjne rozpoczęło pracę 24 lipca ubiegłego roku. Przez pierwsze 5 miesięcy swojej działalności pochłonęło 25 mln, z czego 4 mln na wynagrodzenia i nagrody - niby nie tak bardzo dużo, bo średnio na łebka wychodzi 4 tys. miesięcznie. Ale, gdy wziąć pod uwagę ich dotychczasowe dokonania, to trochę włos się na głowie jeży. Trzy zatrzymania ("spektakularne", bo z udziałem kamer tiwi), przy czym dwa miały dosyć mało wspólnego z korupcją, dają fantastyczną średnią dobrze ponad osiem baniek na jednego zatrzymanego. Jeśli koszta działania policji są takie same, to może lepiej dać sobie spokój w ogóle z tym całym bezpieczeństwem.
W bieżącym roku budżet CBA planowano na 100 mln. Będzie pewnie więcej, bo zamiast zakładanych 500 osób, w CBA ma pracować tysiąc, Biuro chce też budować struktury terenowe.

reszta...

zmiana tematu

Na blogu u Makowskiego dyskusja o Non Stopie - fajna gazeta (czasopismo?) była, może dlatego, że Hołdys, choć red.nacz., mało się wtrącał - i o Franku Zappie.
Zappa, jak sam twierdził, odżywiał się papierosami, a trafił go rak prostaty. Porąbany do końca.
Ale Geniusz.
W dyskusji trafiłem na stwierdzenie ;-), że był "męskim szowinistą". Ba, sądząc po niektórych tekstach, był męską szowinistyczną świnią.
do posłuchania:
i to samo do poczytania (tekst się nieco różni, bo utwór był w zasadzie wykonywany tylko na koncertach):
It was the blackest night!
There was no moon in sight!
(you know the stars ain’t shinin’’cause the sky’s too tight)
I heard the scary wind!I seen some ugly trees!
There was a werewolf honkin’,
’long the side of me!
I’m mean ’n I’m bad, (y’know I ain’t no sissy)
Got a big-titty girly by the name of ’Chrissy’
Talkin’ about her ’n my bike ’n me...
’n this ride up the mountain of mystery, (mystery)
(how ’re you doin’? )
I noticed even the crickets
Acted weird up here
And so I figured I might
Just drink a little beer
I said, gimme summa that what yer suckin’ on...
But there was no reply’cause she was gone!
Where’s those titties I like so well,
’n’ my goddam beer!
Is what I started to yell, then I heard this noise
Like a crunchin’ twig, ’n up jumped the devil!
(he’s about this big!)
He had a red suit on
An’ a widow’s peak
An’ then a pointed tail
’n like a sulphur reek,
Yes, it was him awright,
I swear I knowed it was!
He had some human flesh
Stuck underneath his claws
You know, it looked to me
Like it was titty skin!
I said, you son-of-a-bitch!
(’cause I was mad at him!)
He just got out his floss’n started cleanin’ his fang
So I shot him with my shooter,
Said: bang! bang! bang!
Then the sucker just laughed ’n said: put it away!
You know, I ate her all up...now what you
Gonna say?
You ate my chrissy?
Yeah! titties ’n all!
Well what about the beer then?
Now, were the cans this tall?
Even her boots?
Would I lie to you?
Shit, you musta been hungry!
Yeah, this is true.
Don’t they pay you good for the
Stuff that you do?
Well, you know, I can’t complain when the checks come through...
Well I want my Chrissy,
Oh yeah?
’n I want my beer
Hah!
So you just barf it back up!
Now, devil, do you hear?
Look: Blow it out your ass, motorcycle man!
I mean, I am the devil, do you understand?
Just what will you give me for your
Titties and beer?
I suppose you noticed this little
Contract here...
Yer goddam right, you son-of-a-whore!
Don’t call me that!
That’s about the only reason
I learned writin’ for!
Gimme that paper! bet yer horns I’ll sign!
Because I need a beer, ’n it’s titty-Squeezin’ time!
Man, you can’t fool me! you ain’t that bad!
Oh yeah?
Why you shoulda seen some of the souls that I’ve had!
There was Milhous Nixon ’n Agnew too!
’n both of those suckers was worse ’n you!
Let’s make a deal if you think
That’s true
I mean, you’re supposed to be the devil so...whatcha
Gonna do?
Heh?
Now hold on just a second...
You wanna make a deal with me hah?
Yeah!
Well ah, I don’t know man, you know...
I just don’t know about this...What?
See, cause i...
Listen, you’re...are you losing your nerve?
No man, it ain’t got nothin’ to do with nerve...
You’re supposed to be the devil!It’s got to do...
You’re supposed to be bad!
It’s got to do with style, fool!
I don’t know if you’ve the right style to get into hell,
You know...
Well, actually, to tell you...tell you the honest to god
Truth,I’m very short on style as a matter of fact...
Yeah, I know...that’s...that’s what makes me wonder
But I have...i, I think I have something that
You may be interested in...What is that?
You can have my soul
It’s a mean little sucker’bout a thousand years old
But once you gets it
You can’t give it back
You gotta keep it forever
An’ that’s a natural fact!
Ooh wee!
Do you read me devil?
Oh yeah!
What? am I supposed to be scared, man?
Oh yeah, reety, aw-righty!
Oh yeah, that’s real tough!
I bet you’re real bad!
Listen fool, you’ve got to prove to me that you’re rough
Enough to get into hell
That you’ve got the style enough to get into hell
So start talkin’...
Alright, lemme tell ya somethin’
Alright!
I’ll prove to you that I’m bad enough to go to hell
Yeah!
Because I have been through it!
Yeah!
I have seen it!
Yeah!
It has happened to me!
Yeah!
Remember, I was signed with Warner Brothers
For eight fuckin’ years!!!
Tell me about it!
Now you’re talkin’ about something!
Now how bad is that?
That sounds good to me, motherfucker!
So move right along
Tell me what your interests are, you know...
If we’re gonna come to some kind of agreement,
I’ve got to know what you’re all about, you know...
’cause I don’t know if you’re the right type for the...
For the place, you know
Look...lemme tell you what my problem really is, you see
Ok...My problem is that I don’t belong anywhere
Aha...You see... I don’t even belong where you are, you see
I hope not!
I, I’m a simple person, you know
I have very small desires in life
Titties ’n beer, you know
No! what?
Titties ’n beer!
No! no man, you’re joking...
Titties ’n beer, titties ’n beer, titties ’n beer...
What? no! no please... no! not that! oh no man, no!
Titties ’n beer, titties ’n beer, titties ’n beer...
No! no! no! no! no! not titties ’n beer!
Oh I can’t stand titties ’n beer!...
Titties ’n beer, titties ’n beer, titties ’n beer...
(I’m in you! I’m in you!)
Oh no! no! no! wait...
Ah! look at this! what am I gonna do with this thing?
...wait, wait, please no!
Hey! look at this!
No! don’t sign it! give me time to think!...hold on a second, boy, ’cause...that’s
Magic ink!
Then the devil barfed’n out jumped my girl
They heard the titties plop-ploppin’
All around the world, she said:
I got three beers ’n a fist fulla downs,
An’ I’m gonna get ripped, so fuck
You clowns!
Then she gave us the finger!
(it was rigid ’n stiff)
That’s when the devil, she farted
An’ she went right over the cliff!
The devil was mad!
(I took off to my pad)
I swear I do declare!
How did she get back there?
I swear I do declare!
How did she get back there?
I swear I do declare!
How did she get back there?
I swear I do declare!
How did she get back there?
Alright!

reszta...

nawet zgrabny kawałek

Nic specjalnego, nic odkrywczego, ale w ramach pisarstwa blogerskiego zwraca uwagę - szczególnie, że tekst pojawił się z okazji Świąt.
Tak naprawdę jednak, to facio mnie zupełnie zaskoczył wyznaniem, że łzy wzruszenia mu się cisnęły podczas pisania.
Fakt, kiedy mnie coś zmusi do zaglądnięcia do jakiegoś swojego starego tekstu, to zdarza mi się przypływ adrenaliny, że takiego gniota podpisałem swoim nazwiskiem. Ale łzy? Wzruszenia? Albo picer, albo koszmarny grafoman.

reszta...

A niektórzy twierdzą, że alkohol szkodzi

W Równoległym Serwisie Informacyjnym w dziale Prosto z rowu pojawiła się wieść jakoby Andrzej Lepper ogłosił, że Samoobrona zdecydowała się poprzeć i walczyć o legalizację marihuany - motywy: zysk rolnikom i lepsza koniunktura w turystyce. Pomysł niezły (choć mnie po tym głowa boli, a po piwie - nie), ale trudny do przyswojenia, tym bardziej, że autorzy serwisu lojalnie ostrzegają, iż przekazywane wiadomości są "czasem nieprawdziwe".

Jakoś mi się z tym skojarzyła inna informacja.
Marek T. ze Słupska jest inwalidą i na co dzień musi się wspomagać kulami. Ale to na co dzień. Po nadużyciu, ów poruszający się o kulach mężczyzna po akrobatycznym skoku zniszczył zaparkowany w centrum miasta samochód opel corsa. Jego wyczyn zarejestrowała kamera miejskiego monitoringu.
Jak powiedziała rzeczniczka policji, Marek T., mający w organizmie 2 promile alkoholu, swojego czynu dokonał ze "zwinnością pantery" - podobno ów z trudem poruszający się osobnik wybił się w górę, wylądował na dachu opla, po czym za pomocą kuli wybił szyberdach i zeskoczył z samochodu.
Zaiste alkohol czyni cuda.
Zobaczycie, doczekamy jeszcze ziszczenia się proroctwa Mleczki, który na swoim rysunku uwiecznił debatę paru bardzo zafrasowanych panów w białych kitlach, odczytujących jakieś wielkie komputerowe wydruki: "Panowie, głupio wyszło. Okazało się, że wódka i papierosy są zdrowe".

reszta...

krasnoludki szczają do mleka

Makowski wyłapał kolejny z tekstów, z których wynika jak bardzo zgniły zachód nie rozumie dokonującego się u nas wzmożenia moralnego.
Tym razem nie idzie o jakiś tabloid, ale o ogólnie szanowany .

Poradzimy sobie.
Tym bardziej, że odpór został już dany. W konserwatywnym Ewa Thompson (autorka książki Trubadurzy imperium. Literatura rosyjska i kolonializm) popełniła notkę Praising the Kaczynski brothers, w której bracia urastają do roli absolutnych mężów opatrznościowych, a Michnik (fuj!) niczym się od Putina (fe!) nie różni.
W "Dzienniku" sylwetka niejakiego Wyprycha uwieczniona piórem firmowego dupoliza. Ciepły portret. Nie umywa się jednak do wcześniejszej laurki Dobrego Wujka - Starszego Bliźniaka. Pozostaje czekać na kolejne odsłony. Może tym razem św. Zyta i jej antykomunistyczne walki z pieluchami.
Na ten sam temat, choć nie o tych samych osobach - Azrael w tekście Krótki kurs pisania.

reszta...

poniedziałek, 9 kwietnia 2007

brzydko...

W święta nie powinno wiać.
W Święta Wielkanocne nie powinno być zimno.
Śmigus Dyngus i deszcz?
To już zakrawa na skandal.

reszta...

czwartek, 5 kwietnia 2007

miało być coś innego, ale nie będzie

wiadomości takie, że optymizmem nie napawają:
na ustawie lustracyjnej jeszcze atrament nie wysechł, a już do nowelizacji,
HGW jest nieprzyzwoita,
weszpolacy są pożyteczni publicznie,
elpeer eskaluje potrzeby pornograficzne,
NIK wlazł do Uniwerka Gdańskiego i będzie badał poziom doktoratów i habilitacji, których ojcem chrzestnym był (agent) Ceynowa i inni (agenci),
a tu Wielki Tydzień,
jajka trzeba skrobać, malować, może nawet święcić...
wszystkiego dobrego wszystkim zaglądającym i nie zaglądającym

reszta...