właściwie to mam w głębokim poważaniu wynik tych wyborów,
kandydaci tacy byli, że tymiński na ich tle wcale by się nie wyróżniał, ba nawet ślepowron mógłby zupełnie dobre wrażenie wywrzeć,
czyli laska
martwi jednak to, że korpus wyborczy mamy taki, jaki mamy,
jarkacz jest ewidentnym szkodnikiem, o czym dał znać już wielokrotnie (i w okresie siekierki wałęsowskiej, i momentach poprzedzających osławione czerwcowe odwoływanie rządu brwiola, i za swojego premierowania),
kampanię przeprowadził po mistrzowsku, to początkowe wyciszenie, skupienie, potem spojrzenie w przyszłość, pochwała hipiejowskiej wolności, a już ostatnie jego wygibasy były tak cudne, że brakowało tylko, że złapie tęczową parasolkę i w szpilkach pogna do błękitnego anioła albo innej podobnej knajpy dla kochających inaczej (czym by pewnie głosy prawdziwych europejczyków zdobył, a co - swoją drogą - byłoby chyba mocno zbliżone do prawdy, zważywszy, co po pijaku wygadywał karolek czerwononosy), mnie wystarczyła gloryfikacja gierkowszczyzny,
i tak laska
gajowy na kandydata na prezia nadawał się jak kozia dupa na cygarniczkę,
wątpię, by na kimś robiły wrażenie jego umiejętność robienia dzieci albo wypisy z historii,
to jest fakt,
nie ma się więc, co dziwić, że sporo ludzi mocny abszmak czuło, gdy kombinowali, czy to akurat na tego mają głosować,
głupie jest to, że w tych wyborach, mimo alternatywy personalnej, jednak dokonuje się też wyboru ugrupowań firmujących kandydatury,
a tutaj wybór jakiś był - z mojego punktu widzenia lepszy kombinator i złodziej, bo przynajmniej przewidywalni, a nie psychol, bo ten, mało tego, że się nie męczy, to jeszcze nie wiadomo, co może nawywijać,
ale ja nie o tym, tylko o tym, co w tytule
najgorszy wynik, jaki mógł paść!
żeby jakaś szansa na znormalnienie sceny politycznej była, kaczor miał polec jeszcze w pierwszej turze (ew. w drugiej z hukiem), albo powinien wygrać - czniać to, że pierwsza dama szczałaby do kuwety, olać pięć lat ciągłych zgrzytów, nieporównanie większych niż za urzędowania braciszka (który notabene ma zostać beatyfikowany zdaje się, jako że męczeńską śmierć poniósł i do tego za wiarę), ważny byłby efekt - czyli to, że kaczorek wylądowałby wreszcie tam, gdzie jego miejsce, czyli na śmietniku; wiem, obaj już tam byli i tam też by zostali, a dzisiaj nikt by o nich nie pamiętał, gdyby nie pomysły pięknego mania i europosła (ciągnie buzek wózek, pocą mu się jaja) łupieża - jest nadzieja, że drugi raz taki błąd nie zostałby popełniony,
z pewną nieśmiałością jednak to piszę; rzeczona nieśmiałość byłaby mniejsza, gdyby platfusy były organizacją, która choć na minimalnym poziomie, ale jednak ma jakieś ideały, jakiś program...
niestety, aksjologii u nich tyle, by wiedzieć, kiedy zastosować syndrom szczura (w połączeniu z tonącym okrętem); dodatkowo, cały czas jest tam cholernie dużo pajaców (sierot popisowskich), którym niezwykle bliski jest prawacki bolszewizm (wiem, że to głupio brzmi, ale skoro jest coś takiego jak rewolucyjny konserwatyzm, to i ja mogę sobie coś powymyślać)
i teraz, kiedy w wyborach samorządowych wynik pisiorów będzie przyzwoity (a będzie), to prawdopodobnie dojdzie do sytuacji, gdy część platfusów zacznie się zastanawiać nad miękkim lądowaniem, a do tego aktualny koalicjant, który już teraz zaczyna kombinować, jak tu się zgodnie z kierunkiem wiatru ustawić, na pewno zmieni front
dobrze chyba nie będzie
nie to, żebym platfusów żałował (szlag z nimi)
pewną obawę jednak odczuwam przed ponownym pojawieniem się osobników typu zero czy skrót myślowy
p.s. wyniki wyborów w więźniach i psychiatrykach też o czymś świadczą, choć tak do końca nie wiem, o czym - bronio niby herbatnikował, więc może wiara liczy, że zrozumie jak tam jest, ale o co biega z psychuszką i poparciem dla jarkacza? wyczuwają?
