wtorek, 17 lutego 2015

Sanktuarium Miłosierdzia Bożego

naprawdę potrzebują


reszta...

środa, 4 lutego 2015

...


reszta...

piątek, 30 stycznia 2015

kasy na żarełko brak

to i mniejsza...


reszta...

niedziela, 4 stycznia 2015

Laws, Theories, and Hypotheses


reszta...

wtorek, 18 listopada 2014

biznes u nasz



reszta...

niedziela, 26 października 2014

Jack Bruce

no to już nieładne jest,
nawet szczyle odchodzą
 

reszta...

poniedziałek, 6 października 2014

czuję męską fascynację Jarosławem Kaczyńskim

zapodał Kurowski Jacek,
niestetyż, nie czuję,
być może dlategoż nie czuję też tak bezkompromisowego poczucia potępienia  dla Hartmana,
(tu ostrzeżenie dla niejakiego, bądź nijakiego Palikota, walsiewdupe i tak Jarka nie przeskoczysz))
kozioradztwa nie lubie,
jak kombinuje, Hartman tyż nie,
ergo: chciał, by zauważyć letką bezsilność państwa w tej materii, bo to łatwe nie jest, szczególnie dla krajów deklarujących jakiś stopień liberalizmu w kwestiach uczuciowych,
państwo (i okolice) pokazało mu, że mocne jest (i sra na zapisy konstytucyjne),
i NIESTETYŻ tyle z tego wynika, czyli gówno,
czego gratulujemy, lubiejącym kochać inaczej (tym bezpośrednio: ile wytrzyma lewatywa, tym pośrednio: jak tu zrobić by można się było na Łysenkę powoływać, który rzeczywistością zbyt bardzo sią nie przejmował)

reszta...

poniedziałek, 14 lipca 2014

sprawiedliwości nie ma od dłuższego czasu

Sonny Liston za żadne skarby nie powinien był przegrać

reszta...

nie ma sprawiedliwości

żeby akurat w finale argentyńczykom udało się cokolwiek zagrać,
żeby Weidmann (prymitywna siła bez pomocy rozumu) wygrał z Machidą,
żeby Uriasz (IG Farben) miał coś do powiedzenia na ostatnim UFC,
żeby Ronda nie trafiła w końcu na panienkę, która jej buźkę skuje,
itd., itp.,
niefajnie jest




na pocieszenie:


reszta...

środa, 25 czerwca 2014

***


reszta...

sobota, 1 lutego 2014

:-)


reszta...

wtorek, 28 stycznia 2014

właściwie to dobrze, że mam zdecydowanie z górki

jak się czyta informacje, że jakiś skurwysyn przywiązał psa do drzewa i zostawił, to już się nóż w kieszeni otwiera,
jak się jeszcze wie, że był fest mróz, to człek zaczyna tęsknić za nadzieją na drugie życie*, żeby sprawcy jesień średniowiecza zrobić,

nie ma końca:
to jakiś gnój się pobawi, ciągnąc psa za samochodem,
to jakiś inny zdezynfekuje piwnicę chlorem, trując (albo TYLKO oślepiając) mieszkające tam koty,
o rozrzucaniu trutki czy smakowitych kąsków nadzianych papiakami, nie wspomnę,
rany, gdzie reinkarnacja i budzenie się takich skurwieli w postaci kartofla czy innej bulwy w gorącym oleju obrabianej?
(prawdę powiedziawszy, chętnie bym im to zafundował teraz, nie czekając na ich ew. pokutę)

* jak go nie ma, to właściwie też lepiej, bo piasecki wszystko wyciągnie

reszta...

środa, 25 grudnia 2013

*


reszta...

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Powiadali później,


że potwora pierwsi widzieli wieśniacy przy zachodniej granicy królestwa. Przerażeni wysłali posłańca do zamku, żeby kasztelana uprzedzić. Ten zarządził gotowość bojową i wysłał zwiadowców na zachodnią rubież posiadłości. Wrócili z hiobowymi wieściami.
— Panie, potwór straszny jest ponad wszelkie wyobrażenie! Wielki jak góra, kosmaty tam, gdzie człek jest goły i goły, gdzie człek kosmaty! Ohyda i wszeteczność! Zrobiony jakby z błota i ekskrementów, cuchnie niemożebnie, ale jakby złota aura nad nim się unosi!
I opowiadali zwiadowcy, jak miejscowego księdza wzięli na spytki, a on rzekł im, że potwór zaczął się lęgnąć gdy kazanie prawił przeciw wszeteczeństwu, zachodnim obyczajom świeckim i sodomii przez Boga przeklętej! A że wielce świątobliwy ten duchowny był, to srodze musiał sile nieczystej dopiec, zwłaszcza, że się zacietrzewił. I gdy moce piekielne nie zdzierżyły, sprawiły, że ze słów płomiennych potwór się ulągł, a im więcej go wyklinał mąż świątobliwy, tym bardziej potwór rósł w siłę. I z błota był zrodzony, albowiem błotem słownym obrzucał wszeteczeństwo sługa pobożny, a i ekskrement słowny trafiał mu się, tedy i z gnoju potwór się wykluwał. Próbował go później egzorcyzmować proboszcz parafii tamtejszej, ale smok wodą święconą kropiony jeszcze szybciej potężniał, jakby woda ta służyła mu wielce. I od tego kropienia aury złotej dostał, oświetlając wszystko wokół niego miodową poświatą. A gdy urósł ponad drzewa wysoko, ruszył w kraj.
Potwór szedł. Z zachodu na wschód wędrował przeważnie, ale zawracał czasem i kluczył, przez co coraz większa połać kraju była nawiedzona przez niego. Uczeni w piśmie i czytaniu nazwali go Dżender, co straszliwym ponoć przekleństwem było w języku jednym, zamorskim. Próbowali mu drogę zastąpić rycerze dzielni, bez skazy i zmazy, lecz potwór nie zwracał na nich uwagi. Dźgnięty zaś mieczem, lub kopią rycerską machał łapskiem kosmatym na odlew i strącał rycerzy z koni, a rany bezkrwawe bliźniły mu się błyskawicznie, błotem zarastając. Rycerze zaś od smrodu uwolnić się potem nie mogli. Przez to liczba obrońców szybko stopniała.
Szedł potwór Dżender, z błota, guana i wody święconej zrodzony, a gdzie zaszedł, tam groza straszliwa na ludzi padała, albowiem działy się rzeczy niesłychane. Powiadali, że rodziny rozpadały się znienacka, mężczyźni i niewiasty zaczynali lubować się w związkach homoseksualnych, zaś niewinne dzieciątka ulegały gwałtownej seksualizacji i lgnęły do księży. A im bliżej sioła, czy miasta przechodził Dżender, tam większa sodomia i gomoria była. Ostrzegali kapłani, że są całe miasta, gdzie nie uświadczysz bogobojnego wyznawcy, bo wszyscy mieszkańcy posłuch tam dali propagandzie gejowsko-lesbijsko-cyklistowskiej, odwrócili się od bożych przykazań i jak jeden mąż i żona oddają się wszeteczeństwu na bicyklach. Zwłaszcza w zachodnich i północnych krainach tak się dziać miało...

reszta...

wtorek, 10 grudnia 2013

:-(

reszta...

sobota, 7 grudnia 2013

mikołajki

reszta...

piątek, 6 grudnia 2013

zapach brzozy o poranku

reszta...

*

reszta...

wtorek, 12 listopada 2013

idziemy po was

Sienkiewicz szedł powoli, bardzo powoli.
Szedł powoli, bo miał drewnianą nogę.

rozpacz,
i ten pajac gada jeszcze, że "tych ludzi nikt nie dałby rady powstrzymać",
znaczy, pakować się czy już się chlastać?
na poważnie: jeżeli policja jest tak sprawna, jak ta dwójka, która jakiś czas temu próbowała zatrzymać kierowcę (zasadniczo niezbyt wyrywnego), to i nic dziwnego, że dają sobie radę tylko z babcią sprzedającą pietruszkę albo z wysoce niebezpiecznym sprzedawcą waty cukrowej,
stary jezdem, to i brzydkie skojarzenia się mnie trzymajo:
jak mo/zomo pałowało, to pałowało, trzeba się było zdrowo namęczyć, żeby nie przepaść

reszta...

niedziela, 27 października 2013

wszystko się kończy


Lewis Allan "Lou" Reed
2 marca 1942 – 27 października 2013
[']

reszta...