piątek, 18 czerwca 2010

rozmowa edukacyjna

— Skarbie, nalej mi jeszcze jednego, ale może tym razem samą brandy bez syropu miętowego, dobrze? Bo zaczyna smakować jak pasta do zębów, a nie chcę teraz myśleć o dentystach. Kapujesz?
— Jasne — powiedział, zabrał jej szklankę i przygotował czystą. — Brandy, tak? Z lodem?
— Bez lodu. Lód rozwala żołądek i zwęża naczynia krwionośne, żyły i tętnice. A syrop miętowy wywołuje cukrzycę. Nie powinnam pić mocnych drinków... Hej, nie będziesz chyba pił szprycerów przez cały wieczór.
— Dlaczego?
— Po pierwsze, woda mineralna jest bardzo szkodliwa. Bąbelki dostają się do żył i wywołują chorobę kesonową, na którą zapadają kosmonauci nie przechodzący przez komorę dekompresyjną. Każdy to wie.
— Nigdy o tym nie słyszałem.
— No to teraz już wiesz. Wino psuje krew. Robią je z winogron, a te wredne enzymy z winogron są szkodliwe jak cholera.
— Brandy też robią z winogron.
Rzuciła mi przeciągłe spojrzenie.
— Taa — powiedziała. — Ale brandy destylują. To ją oczyszcza.
— O!
— Pozbądź się tego szprycera, zanim zrujnujesz sobie zdrowie. Zamów coś innego.
— Może na razie szklankę wody.
Spojrzała na mnie z przerażeniem.
— Woda? W tym mieście? Widziałeś kiedyś powiększone zdjęcia tego czegoś, co trafia do kranów? Wiesz, ile tam pływa tych pieprzonych mikroskopijnych robali? Jak ktoś pije wodę bez alkoholu, to sam się prosi o kłopoty.
— O!
— Czekaj, spójrz mi w oczy. — Jej oczy, jasno-brązowe z zielonymi cętkami próbowały skupić się na moich. — Szkocka — powiedziała autorytatywnie. — Z lodem. Złotko, daj mi tu szkocką z lodem.

Brak komentarzy: