Nie mam pojęcia, czy "Honey, honey" współpracował z kimkolwiek, nie wiem... ale szlag mnie trafia, gdy podobne zarzuty formułuje się wyłącznie w oparciu o sprawozdanie pisane po pobycie na stypendium zagranicznym. To był obowiązek. I ten obowiązek istniał aż do końca lat osiemdziesiątych. Formalnie takie sprawozdanie składało się w działe współpracy z zagranicą (przynajmniej na uniwerku), choć chyba każdy wiedział, że to raczej nie pani kierowniczce było potrzebne.
Pomnik
-
Gdy na postument kiedyś wspiąć się chciałemswym nierozległym bobikowym
ciałem,trafiłem zrazu na przeszkody liczne,które stawiały warunki fizyczne.
Choć psa...
1 tydzień temu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz